Popradzkie Jezioro i "wypadek" w górach...

Po sierpniowym upadku na Śnieżnych Kotłach w Karkonoszach doszło do kolejnego wypadku podczas naszych wędrówek. Tym razem po słowackiej stronie Tatr.

1

A wszystko zaczęło się tak pięknie :) Ciepłe, jesienne słońce i cudowna okolica. Popradzki Staw.

2
3
4
5
6
7
8
9
9

Nie wiedzieć kiedy... BACH! Asia oberwała statywem! Milimetr nad okiem. Głowica Manfrotto swoją najbardziej ostrą stroną wbija się w głowę niczego nie przeczuwającej Asi. Na szlaku rozlegają się krzyki. Na szybko podejmuję decyzję o natychmiastowej akcji ratunkowej. Okłady z zamarzniętego śniegu oraz najlepsza maść na stłuczenia i siniaki - MASŁO!!! wydłubane z bułki z kiełbasą. Obficie obsmarowany łuk brwiowy przestaje wreszcie puchnąc.

10
11
12
14
15
16

Na całe szczęście cała historia skończyła się dobrze. Dzięki śnieżnym okładom i maślanej maści po wielkim siniaku oraz opuchliznie już wieczorem prawie nie było śladu.

Web Prepared 18.jpg
18
22